Uncategorized

Czy istnieje coś takiego jak „syndrom niedzielnego popołudnia”?

Jak się okazuje, nasza codzienna praca daje nam w niektórych przypadkach tak bardzo w kość, że na samą myśl, że za kilka godzin znowu trzeba znaleźć się w pracy, rozwiązywać miliony pozornie nierozwiązywalnych problemów oraz zastanawiać się, w jakim nastroju przyjdzie do pracy szef i czy będzie się wyżywał, tracimy humor już w niedzielne popołudnie.  Wiele osób nie tylko nie potrafi cieszyć się wolnym czasem, odpoczynkiem oraz przebywaniem z rodziną, ponieważ odczuwa lęk, a nieraz i depresję związaną z nadciągającym nieodwołalnie poniedziałkiem.

Zdrowie fizyczne również w nienajlepszej kondycji

Sobota jest dniem, kiedy faktycznie potrafimy się jeszcze nieco zrelaksować, jednak w niedzielę większość z nas usilnie zaczyna się zastanawiać nad obowiązkami, jakie ich czekają dnia następnego. Poza psychicznymi objawami, takimi jak przygnębienie, depresja, stany lękowe, pojawiają się również zaburzenia związane z prawidłową pracą serca, regularnym oddechem czy bólami głowy oraz pleców; mięśnie bywają napięte, dłonie są wilgotne lub zimne, a w gardle pojawia się uczucie dławienia.

Jak można sobie pomóc?

Najlepiej o ile można rezygnować z całkowitego, weekendowego resetu, polegającego na tym, że już od czwartku cieszymy się na myśl o alkoholowych podbojach, nieraz doprawianych jeszcze w sobotę wieczorem. Zwyczajnie w niedzielę czujemy wtedy rodzaj zjazdu, który się przeciąga, ponieważ organizm nie jest w stanie poradzić sobie z wyprodukowaniem odpowiedniej ilości na przykład endorfin. Zdecydowanie lepsze samopoczucie będziesz mieć, jeśli zamiast pić pójdziesz na spacer, poćwiczysz jakiś sport czy wyjedziesz gdzieś z rodziną.

Joanna Kowalska (Author)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *